Odkąd pamiętam nie byłam bardzo popularną dziewczyną w szkole, ale nie należałam też do tych gnębionych. Byłam pośrodku. Ludzie kojarzyli mnie, niektórzy zaprzyjaźniali się ze mną, a inni po prostu nie zwracali na mnie uwagi. Żyłam swoim spokojnym życiem, czasami wychodziłam na piątkowe imprezy, a czasami spędzałam czas wolny od szkoły w domu z rodziną i po prostu leniuchowałam. Wszystko było takie jak być powinno i podobało mi się moje życie. Było prawie, że idealnie, aż do pewnej piątkowej imprezy. Znalazłam się po prostu w tamtym miejscu w niewłaściwym czasie i to pociągnęło za sobą lawinę nienawiści. Oczywiście nienawiści kierowaną w moją stronę. Od tamtego zdarzenia zamknęłam się w sobie jeszcze bardziej. Zrezygnowałam z organizowania balu jesiennego, wypisałam się także z samorządu szkolnego i kółka teatralnego, zaczęłam unikać ludzi i coraz rzadziej wychodziłam z domu. Po prostu nie radziłam sobie z wyzwiskami kierowanymi w moją stronę. Nie umiałam tak po prostu ignorować to. Nie mogłam też zapomnieć, bo każdego dnia uczniowie z mojej szkoły boleśnie przypominali mi o tamtym dniu. I pomimo moich tłumaczeń oni i tak wciąż ślepo wierzyli w wersję Audrey, a ja dostałam miano dziwki z sex taśmy. Jednak pomimo tego jak traktowali mnie uczniowie i świta Audrey od tamtej pory, to i tak najgorszym ciosem była reakcja moich rodziców. Oczywiście szybko się dowiedzieli o tamtej nocy i kompletnie stracili do mnie zaufanie, a także przestali zwracać na mnie uwagę i można powiedzieć, że trochę się wstydzili swojej córki, która dopuściła się nagrania tego jak uprawia publicznie seks. Uważali, że nigdy nie powinnam posunąć się do czegoś takiego, nawet jeśli kocham tego chłopaka. Problem polegał na tym, że chłopak, któremu niby celowo rozbiłam związek nie jest moim obiektem westchnień. Ale przecież nikt mi nie uwierzy w tej sytuacji, w końcu to Audrey jest poszkodowana i każdy ufa jej w stu procentach. Jednak prawda jest zupełnie inna, ale i tak jej nie poznają, bo nikt nie słucha dziwki z sex taśmy.
Westchnęłam głośno, gdy usłyszałam mój dzwoniący telefon z doskonale znaną mi piosenką. Wyłączyłam alarm i powoli wstałam z łóżka. Poprawiłam je i spokojnie udałam się do łazienki. Wstawałam najwcześniej z całej mojej rodziny, więc mogłam spokojnie spędzić w łazience z dwadzieścia minut bez krzyków, tak jak bywa czasami w innych rodzinach. Podeszłam do umywalki i zaczęłam myć zęby, a następnie umyłam swoją twarz. Wyciągnęłam z szafki koło umywali moją różową kosmetyczkę i zaczęłam się malować. Po chwili prawie nie było widać moich worów pod oczami i kilku pryszczy, których szczerze nienawidziłam.
- Mogę wejść?- moja młodsza o trzy lata siostra krzyknęła zza drzwi łazienki.
- Jasne.- odpowiedziałam jej.
- Jak się czujesz?- zapytała, gdy stanęła obok mnie.- Wczoraj słyszałam jak Dean mówi o Tobie z Justinem. To brzmiało jakby Justin miał się przyznać do czegoś, czy coś w tym stylu. To dobrze, że ktoś jej po Twojej stronie.- uśmiechnęła i zaczęła myć zęby.
- Tak, Dean jest czasami kochany.- uśmiechnęłam się na myśl o nim.- Ale wątpię w to by Justin przyznał się do tego „żartu”. Jego reputacja by spadła na dno, no i poza tym nie byłabym pewna, czy ktoś mu uwierzy. Audrey wciąż gra sierotkę.- prychnęłam zaczynając zmazywać nadmiar masakry na powiekach.
- Ona spała z wieloma chłopakami jak była z Justinem, a teraz się tego wypiera. Suka.- zaśmiała się.
- Takie życie.- wzruszyłam ramionami. Odłożyłam moją kosmetyczkę na miejsce i wyszłam z łazienki zostawiając Jennifer samą. Jedyne co polepszyło się od tamtego dnia, to moje relacje z siostrą. Zbliżyłyśmy się do siebie i czuję, że jest moją przyjaciółką.
Wyciągnęłam z szafy obcisłe ciemne dżinsy i jedną z moich białych lekko prześwitujących koszul bez rękawów. Z szuflady wyciągnęłam komplet białej bielizny i szybko ją założyłam. Zaczęłam ubierać dżinsy, które wchodziły na mój tyłek trochę ciężko, ale za to świetnie wyglądały na moich nogach, kiedy do pokoju weszła moja Mama.
- Widzę, że już wstałaś.- powiedziała.
- Przecież wiesz, że zawsze wstaję jakieś dwadzieścia minut przed wami.- westchnęłam i zapięłam ostatni guzik w mojej koszuli.
- Nie jesteś ubrana zbyt odważnie?- zapytała podchodząc do mnie i poprawiła mi kołnierzyk.
- Przecież to, że będę ubierała się w golfy nie sprawi, że przestaną tak o mnie mówić.- powiedziałam do niej i odsunęłam się szukając w szafie jakiś czarnych balerinek.
- Masz rację, ale sama sobie na to zasłużyłaś.- warknęła na mnie.- Zejdź za chwilę na śniadanie.- dodała i wyszła z mojego pokoju.
- Zamknij się.- powiedziałam sama do siebie z nadzieją, że jest już na dole i nie słyszała tego. Założyłam na stopy czarne baleriny z szarym paskiem na środku i wzięłam torbę, do której spakowałam dodatkową książkę od geografii. Zbiegłam na dół, gdzie w kuchni siedział już Tato, Mama, Dylan i Jennifer czekając, aż mama nałoży im na talerz jajecznicę.
- Chcesz też?- zapytała stojąc nade mną z patelnią.
- Tak, poproszę.- mruknęłam biorąc od ręki widelec.
- Odwieziesz dzisiaj Dylana na trening koszykówki?- zapytał Tata spoglądając na mnie.- Muszę zostać o dwie godziny dłużej w pracy i nie dam rady.
- Jasne.- zgodziłam się i zaczęłam jeść powoli jajecznicę.
- Jest już prawie w pół do ósmej.- powiedziała Mama.
- Pięć minut i jedziemy. Dylan jak zjadłeś idź się ubierać.- powiedziałam do niego, a ten posłusznie wstał i pobiegł na górę. Odłożyłam talerz do zmywarki i poszłam do swojego pokoju po kluczyki do samochodu i kurtkę. Zbiegłam na dół, gdzie czekał już Dylan.
- Jennifer!- krzyknęłam czekając na nią.
- Chwila!- warknęła na mnie i po chwili zbiegła po schodach.
- Cześć- krzyknęliśmy do rodziców i wyszliśmy z domu udając się do garażu. Na początku odwiozłam Dylana do jego szkoły i oczywiście musiałam go odprowadzić pod klasę, gdyż taki jest regulamin jego szkoły. Jak zwykle czułam na sobie spojrzenia niektórych rodziców, którzy wiedzą o całej tej sprawie.
- Dzień Dobry.- przywitałam się z wychowawczynią Dylana, a ta bez słowa podała mi duży dziennik, w którym wpisałam się. Dbają tutaj szczególnie o bezpieczeństwo od sprawy porwania i strzelaniny.
- Kto odbierze Dylana?- zapytała.
- Ja lub Mama.- odpowiedziałam jej.- Cześć Dylan.- pomachałam mu i wyszłam ze szkoły udając się do samochodu.
- Szybciej, bo się spóźnimy.- krzyknęła na mnie Jennifer i wskazała na zegarek.
- To nie moja wina, że trzeba się wpisywać do jakiegoś zeszytu.- wzruszyłam ramionami i odpaliłam samochód. Zajechaliśmy na szkolny parking jakiś dziesięć minut później parkując na moim stałym miejscu. Wyszłam z samochodu w towarzystwie Jennifer i razem udaliśmy się w stronę szafek. Kątem oka zauważyłam Justina, który wpatrywał się we mnie. Od tamtej nocy po prostu patrzymy się na siebie z lekkim żalem i unikamy. Nawet, gdybym miała z nim rozmawiać, nie wiedziałabym jak. No, bo co miałabym powiedzieć? Hej Justin, jak czujesz się z tym, że spierdoliłeś mi życie? To byłoby raczej dziwne.
- Wszystko okej?- szturchnęła mnie w ramię siostra.- Kelly i Emma czekają na ciebie pod szafką.- dodała i wskazała na dwie dziewczyny czekające na mnie.- Do potem.- rzuciła odchodząc i pobiegła do grupki swoich znajomych przytulając się z jakimś chłopakiem. Później dowiem się kim on jest.
- Cześć dziewczyny.- przywitałam się z nimi i wykręciłam numer mojej szafki, która po chwili się otworzyła. Wyciągnęłam z niej książkę do pierwszej lekcji jaką jest chemia i odłożyłam kurtkę na jedną z półek, gdzie trzymam zapasowe ubrania.
- Dean się pytał o Ciebie.- powiedziała Emma kiedy szliśmy.- On jest strasznie słodki jeśli chodzi o Ciebie, serio.- dodała.
- Jest słodki, ale też trochę męczący.- jęknęłam.- On chyba myśli, że go lubię, czy coś, ale kurde, jest irytującym dzieciakiem.
- Moim zdaniem jest fajny i przystojny. Na twoim miejscu wyszłabym z inicjatywą.- powiedziała.
- Więc pomyśl sobie, że jesteś na moim miejscu i gdzieś go zaproś, bo właśnie tu idzie.- zaśmiałam się i pociągnąłem za rękę Kelly uciekając od Deana.
- Emma pasuje do niego, czasami też jest wrzodem na tyłku.- zachichotała Kelly.- Umiesz na chemię? Z tego co słyszałam ma dzisiaj pytać wszystkich po kolei. Szmata.- jęknęła i stanęła pod klasą od chemii.
- Nie strasz mnie.- warknęłam na nią.- Ostatnio w ogóle się nie uczę. Pewnie dziś dostanę kolejną szmatę.- westchnęłam.
- Udało się!- pisnęła Emma i zaczęła opowiadać nam wszystko od początku do końca. Z tego co zrozumiałam to zaprosił ją do kina, albo do siebie na film. Czasami nie da się jej zrozumieć kiedy jest podekscytowana.
- Czyli będę miała z nim spokój.- skwitowałam. Odwróciłam się i zobaczyłam idącego Justina w towarzystwie swoich kumpli i Audrey. Sierotka mu wybaczyła i są znów szczęśliwą i najbardziej popularną parą w szkole, a ja wciąż mam przypiętą plakietkę dziwki.
Weszliśmy do klasy zaraz za nauczycielką i zajęliśmy swoje stanowiska wyciągając książki i ubierając szkolne fartuchy. W duchu modliłam się by nie wzięła mnie do odpowiedzi.
- Dziś nie będę pytała.- zaczęła, a ja odetchnęłam z ulgą.- Natomiast przez najbliższe cztery lekcje będziecie pracować w grupach dwuosobowych. Osoby przydzielę sama i nie chcę słyszeć żadnych sprzeciwów. Kto się sprzeciwi dostanie jedynkę za doświadczenie. Mam nadzieję, że się zrozumieliśmy. Od razu mówię, że grupy będą mieszane, więc raczej nie będzie szans na przyjacielskie grupy.- powiedziała za co w odpowiedzi dostała niezadowolone jęki uczniów.
- Nie można robić projektu samemu?- jakiś chłopak zapytał się, ale widząc wzrok nauczycielki szybko się wycofał.
- Zaraz każdy z was dostanie kartkę z, na której wszystko będziecie mieli wyjaśnione. Osoby, które będą miały ten sam numer stają obok mnie i zapisują się jako grupa pierwsza druga, piąta i tak dalej. Rozumiemy się?- spojrzała na nas, a my przytaknęliśmy. Zaczęła rozdawać kartki i po jakiś trzech minutach kazała nam odnaleźć te same numery i wpisać się. Spojrzałam na kartkę, którą miałam przede mną i zobaczyłam na niej numer 11. To takie zabawne, bo właśnie 11 września wszystko się zepsuło.
- 11?- usłyszałam głos Justina, który pyta się Audrey o numer zadania. Od razu zastygłam w bez ruchu i powoli odwróciłam się w tamtą stronę.
- Dostałam 3!- warknęła i spojrzała na mnie.- Na co się tak patrzysz dziwko?- krzyknęła na mnie. Zignorowałam to i po prostu odwróciłam się znów w stronę tablicy. Zamknęłam oczy i po chwili je otworzyłam z nadzieją, że numer na kartce się zmieni, ale wciąż była tam napisana głupia jedenastka. Sądzę, że mam farta do pecha.
- Nie! Nie będę z nim! On jest jakimś głupim kujonem!- usłyszałam piski Audrey, gdy dowiedziała się, że jest w parze z Thomasem, który ma skłonności gejowskie i jest naprawdę dobrym uczniem. Uwierz mi, zamieniłabym się z Nią.
Wzięłam głęboki oddech i wstałam ze stanowiska wraz z kartką. Zrobiłam to szybko, więc trochę zakręciło mi się w głowie i przez to wpadłam na Justina.
- Przepraszam.- mruknęłam.
- Nic się nie stało.- odpowiedział uśmiechając się.- Więc, masz 11?- zapytał biorąc moją kartkę do ręki.
- Jak widać. Moja szczęście.- wzruszyłam ramionami. Między nami pojawiła się cisza i staliśmy tak przez kilka minut.
- Pójdźmy się zapisać.- powiedział Justin i lekko popchnął mnie w stronę biurka nauczycielki. Wzięłam długopis do ręki i wpisałam moje i Justina imię pod numerem 11.
- Wpisałam nas oboje.- powiedziałam mu.
- Okej.- pokiwał głową twierdząco.
- Wszyscy się wpisali?- zapytała nauczycielka i spojrzała na listę.- Dobrze. Tak więc od następnej lekcji zaczynacie robić zadanie. Robicie je tylko na lekcji, więc nie musicie spotykać się po szkole. Za trzy lekcje od jutra zaczynam sprawdzać wasze doświadczenia. I proszę was byście już teraz usiedli parami i zastanowili się przez te piętnaście minut nad zadaniem.- dokończyła.
- Jeśli chcesz możemy usiąść w Twojej ławce.- powiedział Justin, który bardzo szybko znalazł się za moimi plecami.
- Usiądźmy w Mojej.- odpowiedziałam mu i zabrałam torbę z krzesła, aby mógł usiąść obok mnie.
- To trochę dziwne.- zaśmiał się brunet.- Wiesz, zwłaszcza po tym co się stało.- westchnął i podrapał się po karku.
- Tutaj pisze, że będzie potrzebny jakiś chlorek i potas. Mój Tato ma dostęp do takich rzeczy, więc mogę to przynieść. Ty może..- zaczęłam, ale nie dokończyłam.
- To jest moment, w którym moglibyśmy wyjaśnić sobie co stało się wtedy. - przerwał mi.
- Nie ma o czym rozmawiać. Zniszczyłeś mi życie przez jakiś fatalny dowcip. Wszystko rozumiem.- odpowiedziałam mu i szybko odwróciłam wzrok, gdy poczułam jak łzy spływają mi po policzku. Na moje szczęście dzwonek zadzwonił chwile po tym. Szybko wybiegłam z klasy i pobiegłam do łazienki, gdzie mogłam w spokoju się opanować.
Nienawidzę rozmawiać o tym co stało się wtedy. Nawet zbytnio nie pamiętam. Wiem tylko tyle, że weszłam do czyjegoś pokoju i po prostu ściągnęłam ubrania kładąc się do łóżka. Ale ktoś zmontował to tak, że wyglądało to na striptiz,a później dodał fragment jakiegoś filmu porno i zmontował mój głos krzyczący imię Justina. Więc wyszła z tego szkolna seks taśma, która stała się hitem. Już następnego dnia cała szkoła to widziała, a Audrey ośmieszyła mnie na szkolnej stołówce. Z każdym dniem było coraz gorzej. Pojawiły się jakieś plakaty, które mówiły o tym, że jestem dziwką i uprawiam seks za kasę, dzwonili do mnie jacyś goście, którzy chcieli sobie ulżyć i filmik znalazł się na jakieś stronce porno, więc cały świat mógł to zobaczyć. Uogólniając to stałam się jedną z tych nielubianych dziewczyn, które nie mają życia w szkole i są szykanowane. Po jakiś trzech tygodniach wszystko trochę się uspokoiło, ale i tak każdy doskonale wszystko pamięta.
Poprawiłam swój makijaż i wyszłam z łazienki, kiedy usłyszałam dzwonek na lekcję. Pobiegłam do mojej szafki i wyciągnęłam z nich książkę od historii, a następnie udałam się pod gabinet historyczny w ostatnim momencie. Akurat uczniowie wchodzili do klasy. Zajęłam swoje miejsce obok Kim i zgłosiłam nieprzygotowanie by mieć spokój do końca lekcji.
- Gdzie byłaś na przerwie?- szepnęła do mnie Kelly.
- W łazience.- odpowiedziałam jej.
- Justin się o Ciebie pytał. Chce żebyś spotkała się z nim na przerwie na lunch. Nie wierzę, że po tym wszystkim ma czelność prosić Cię o rozmowę!- powiedziała, a ja kiwnęłam tylko głową. Nie mam zamiaru z nim rozmawiać, ani o nim słuchać.
Lekcja minęła spokojnie. Pan Morrison mówił coś o wojnie stuletniej, a później sprawdzał kartkówki z poprzedniej lekcji. Dostałam cztery minus z czego jestem zadowolona, bo kompletnie się nie uczyłam.
- Jako zadanie domowe zróbcie ćwiczenie czwarte ze strony dziewięćdziesiątej ósmej i przygotujcie się na odpytywanie.- powiedział w momencie, gdy zadzwonił dzwonek.- Do widzenia.
Wybiegłam jako jedna z pierwszych z klasy by szybko udać się do łazienki i tam spędzić ferie, ale zatrzymał mnie Justin, który pociągnął mnie w stronę szatni.
- Pogadajmy.- zaczął Justin, ale szybko mu przerwałam.
- Teraz chcesz rozmawiać? Po trzech tygodniach? Gdzie byłeś jak każdy wyzywał mnie od dziwek i robił te głupie plakaty. Nie mamy o czym rozmawiać.- odpowiedziałam i chciałam odejść od niego, ale mnie zatrzymał.
- Przepraszam, jasne? Bałem się. Ja po prostu stchórzyłem. To nie była moja wina. To Chaz to wszystko wymyślił. Jak zobaczył, że się rozbierasz powiedział, że to będzie świetna zemsta an Tobie, za to jak go odrzuciłaś w trzeciej klasie. Wiem, powinienem go powstrzymać, ale byłem pijany. Poza tym nie wiedziałem nawet, że później zrobił z tego jakiegoś pornosa. - warknął na mnie i jeszcze mocniej złapał mnie za nadgarstek.
- To niczego nie zmieni.- mruknęłam.- Cześć Justin.- pożegnałam się z nim i wróciłam na duży korytarz, gdzie czekali na mnie Kelly, Emma i Dean.
- Rozmawiałaś z nim?- szepnęła mi do ucha Kelly.
- Można tak powiedzieć. Nie chcę o tym gadać.- westchnęłam i usiadłam obok Emmy obserwując Justina, który zmierza w kierunku swojej paczki. Szkolna paczka popularnych dzieciaków, którzy myślą, że mogą szykanować wszystkich, którzy w niej nie są. Ale wierzę, że pewnego dnia karma się odwróci i te głupie suki zapłacą za wszystko i w końcu to ja będę górą.
- Idziesz na jesienny bal?- zapytała Kelly.
- Nie mam ochoty po tym wszystkim.- westchnęłam opierając się o jakieś szafki za mną.
- Bal jest równo za trzy tygodnie. W dodatku w dniu twoich urodzin. Moim zdaniem powinnaś iść i pokazać tym głupim sukom, że jesteś ponadto.- powiedziała.- Poza tym to ostatnia klasa, ostatni jesienny bal, ostatnia jesienna królowa. To jest nasz bal, kurde!- krzyknęła na mnie.
- Nie będę szła sama.- odpowiedziałam.- Jeszcze jest bal wiosenny, więc...
- Na pewno ktoś się znajdzie.- zaczął Dean.- Nie powinnaś rezygnować ze świetnej zabawy tylko dlatego, że będziesz sama. Podobno single bawią się lepiej.
- Podobno.- prychnęłam.- Pomyślę, ale niczego nie obiecuję.- westchnęłam i spojrzałam na zegarek.- Za chwilę wf, idziemy?- spojrzałam na dziewczyny, a te pokiwały głową. Pożegnałyśmy się z Deanem i ruszyłyśmy w stronę szatni.
Reszta zajęć minęła szybko i prawie bez żadnych zaskoczeń, ani jakiś przykrości. Byłam trochę zdziwiona, że Audrey nie zwracała na mnie uwagę. Myślałam, że po chemii jeszcze gorzej będzie się na mnie mściła, ale o dziwo był spokój. Oczywiście znaleźli się też tacy, którzy ukradkiem mruknęli suka lub kurwa, ale nie przejmowałam się tym zbytnio.
Kiedy zadzwonił ostatni dzwonek w tym dniu powoli razem z dziewczynami wyszłam z klasy i udałam się w stronę naszych szafek. Schowałam wszystkie książki i wzięłam te, z których będę musiała się czegoś. Założyłam kurtkę i torbę na ramię i wraz z dziewczynami opuściłam parking.
- Spotykamy się dzisiaj?- zapytałam kiedy staliśmy pod moim samochodem.
- Kolacja z przyjaciółmi rodziców.- westchnęła Kelly.- Ale jutro możemy wyskoczyć do centrum.
- Ja idę spotkać się z Deanem, zapomniałaś?- spojrzała na mnie trochę smutna.
- No tak, więc dziś leniuchuję, albo wezmę gdzieś Jenn.- wzruszyłam ramionami.- Do jutra dziewczyny!- krzyknęłam do nich i wsiadłam do samochodu, w którym siedziała już Jennifer. Odpaliłam samochód i wyjechałam ze szkolnego parkingu kierując się w stronę domu.
- Co to za chłopak, z którym się dzisiaj witałaś?- zapytałam.
- Jakieś dwa tygodnie temu przeniósł się do mojej klasy. Ma na imię Nate i jest ode mnie o trzy miesiące starszy, coś jeszcze?- zapytała cicho się śmiejąc.
- Tyle wystarczy.- zatrzymałam się przed światłami.- Podoba ci się? Z tego co widziałam jest nawet słodki.- odezwałam się ruszając.
- Słodki? Ma szesnaście lat, nie trzynaście.- warknęła na mnie.- Jest w porządku.
- Będziecie razem?- zapytałam.
- Rozmawiałaś dzisiaj z Justinem.- szybko zmieniła temat.- Co chciał?
- Nic. Robimy razem zadanie z chemii.- odpowiedziałam.
- Więc będziecie widzieć się po szkole? Rodzicie nie będą zadowoleni.- westchnęła otwierając okno.
- Na moje szczęście nie.- westchnęłam i wjechałam do garażu wyłączając samochód. Wysiadłyśmy z niego i udaliśmy się do domu. W salonie siedział Dylan i oglądał jakąś bajkę, a Mama właśnie zakładała płaszcz i wychodziła do pracy na popołudniową zmianę.
- Już myślałam, że nie przyjedziesz!- krzyknęła na mnie.- Wychodzę. O 16:30 Dylan zaczyna trening, a obiad jest w piekarniku. Tata będzie po 19.- powiedziała i wyszła z domu zamykając drzwi.
Weszłam do kuchni i wyciągnęłam trzy talerze, a następnie na środek stołu postawiłam ciepłą jeszcze zapiekankę z serem.
- Chodźcie na obiad!- krzyknęłam z kuchni i zaczęłam nakładać na talerze obiad.
- Nienawidzę sera.- warknął Dylan.
- Zawsze jesz, a dzisiaj nie?- zapytałam go.- Siadaj i nie marudź.- powiedziałam i czekałam aż posłusznie wykona moje polecenie. Czasami czułam się jak jego Matka i tak się zachowywałam. To było trochę przerażające.
- Będę gruba.- jęknęła Jennifer siadając do stołu.
- Następna.- westchnęłam.- Jemy w ciszy i kto się odezwie myje naczynia, jasne?- spojrzałam na nich, a oni pokiwali twierdząco głową. W końcu jakaś chwila ciszy.
Po obiedzie poszłam na górę, gdzie przebrałam się w inne ciuchy. Założyłam szare dresy i koszulkę z długim rękawem i guzikami z tyłu. Poprawiłam swój makijaż i założyłam białe trampki na stopy. Z biurka wzięłam kluczyki i zeszłam na dół, gdzie czekał już na mnie gotowy Dylan.
- Gdzie masz torbę?- zapytałam go, a on szybko po nią pobiegł. Po chwili byłam w drodze do jakiegoś klubu sportowego, gdzie trenował Dylan.
- Mam Cię odprowadzić?- zapytałam go, gdy znaleźliśmy się przed klubem.
- Nie, ale odbierz mnie za godzinę.- odpowiedział i wyszedł z samochodu machając mi na pożegnanie. Odmachałam mu i ruszyłam do domu.
- Halo?- zapytałam odbierając dzwoniący telefon.
- Nie uwierzysz!- krzyknęła Jenn.- Justin Bieber i jakiś jego kolega przyjechali pod nasz dom i właśnie tu idą!- krzyknęła do słuchawki.
- Nie okłamuj mnie.- warknęłam na Nią.
- Przysięgam, że mówię prawdę.- odpowiedziała szybko.- Co mam zrobić?- zapytała.
- Ugh... Wpuść ich, będę za jakieś pięć minut. Tylko się nie wydurniaj!- powiedziałam i rozłączyłam się z nią.
Wspominałam już, że mam farta do pecha?
Pierwszy rozdział nowego opowiadania. Mam nadzieję, że zaciekawił was i czyta go się z przyjemnością.
Wprowadza on was w świat Chantel i Justina, którzy mam nadzieję, że spodobają wam się tak samo jak Devonne i Justin.
Przepraszam was za wszystkie błędy, bo na pewno jakieś popełniłam. Zawsze popełniam.
Jeśli przeczytacie to proszę skomentujcie, bo to naprawdę dużo znaczy.
Lepiej pisze się, gdy komentarzy jest 40, a nie 4, prawda?
Tak więc bardzo was proszę o komentowanie.
Na dziś to tyle, do następnego rozdziału.
Piszcie też nazywa na twitterze jeśli chcielibyście być informowani.
to jest idealne ♥ czekam na więcej ♥
OdpowiedzUsuńKocham to ♥ nie mogę doczekać się następnego rozdziału.;) bardzo chciałam, żebyś kontynuowała tamto opowiadanie, bo było niesamowite. Ale po przeczytaniu tego rozdziału uznałam, że dobrze zrobiłaś pisząc nowe opowiadanie, bo jest super ;)) chyba pisze trochę bez ładu, ale to przez to, że dodałaś rozdział <3 fshdjsgahakkhsh *.*
OdpowiedzUsuńkocham tooo ♡
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie anythingcouldhappen-ff.blogspot.com
Dobrze się zaczyna, ale szkoda mi tej dziewczyny :( No cóż czekam na rozdział 2. :)
OdpowiedzUsuńpodoba mi się:)
OdpowiedzUsuńZaczyna się świetnie :D Mogłabyś mnie informować? @MissKMK1997
OdpowiedzUsuńSwietny ^^
OdpowiedzUsuńciekawie sie zaczyna :3
OdpowiedzUsuńJest świetny! :)
OdpowiedzUsuńCzekam na następny:)
świetnie się zapowiada, na pewno będę czytać!:)
OdpowiedzUsuńCiekawie się zapowiada :)
OdpowiedzUsuńNa pewno będę czytać, więc Do Następnego : 3 / @SwaggyGirl_97
<3
OdpowiedzUsuńWspaniały !!!!!<3333333 Kiedy następny ?? <3
OdpowiedzUsuńPierwszy rozdział jak najbardziej wyszedł na plus, podoba mi sie twój styl pisania. Ciekawa fabuła, bohaterowie są wręcz idealnie dobrani. Nie wiem co mogę jeszcze napisać. Zostawiam komentarz tak jak obiecałam @Skysscrapperr Informuj mnie o nowych rozdziałach jeśli możesz. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTroche podobne do dark blue albo tylko moze poczatek
OdpowiedzUsuńCzytałam osobiście "Dark Blue" i mogę w stu procentach stwierdzić, że moje opowiadanie różni się o 180 stopni od DB. Zupełnie inny początek, inna historia, inne zakończenie, inne postaci. Ja bynajmniej nie widzę nigdzie podobieństwa między "Promem" a "Dark Blue".
UsuńCudowny <3
OdpowiedzUsuńZapowiada się spoko :D
OdpowiedzUsuńCudowny rozdział
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział :D ciekawe co bedzie dalej
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział, czekam na kolejny, jestem ciekawa co będzie dalej.
OdpowiedzUsuńZajebiście się zapowiada :D
świetny rozdział :]
OdpowiedzUsuńKochałam twoje poprzednie opowiadanie i czuję, że tak samo pokocham to :)
OdpowiedzUsuńczytam, świetny rozdział, jestem ciekawa dalszych losów i czy pogodzą się z Justinem :)
OdpowiedzUsuńSzczerze pomysł na to opowiadanie podoba mi się bardziej niż to z Davone. Nie moge sie doczekać kolejnego rozdziału
OdpowiedzUsuńSwietne *.*
OdpowiedzUsuńCzekam nn xx
Kurcze jakas sila mnie przyciaga i chce czytac dalej .. CUDOWNE i nie moge doczekac sie nastepnego rozdzialu . Prosze nie kaz nam dlugo czekac <3<3
OdpowiedzUsuńJest cudowny kochanie xx
OdpowiedzUsuńCzekam na następny ♥
świetny rozdział!
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział. Zapowiada się bardzo ciekawie ;) czekam na kolejny i mam nadzieję, że będzie niedługo :)
OdpowiedzUsuńKocham xx
@JustenAkaMyLove
Suuuuper<3
OdpowiedzUsuńZaczyna sie zajebiscie :* jestem ciekawa, bo co oni do niej przyszli :p no coz ... czekam na nastepny :D
OdpowiedzUsuńmoglabys mnie informowac o nowych rozdzialach ? @For3v3rBelieber
cudownie sie zaczyna, jejku czekam na nastepny:* oby szybko
OdpowiedzUsuń@poli5hswag
Świetne! To dopiero jeden rozdział a już jestem ciekawa co będzie dalej ;) Zwykle pierwszy jest nudny, ale ciebie to nie dotyczy <3
OdpowiedzUsuńJestem strasznie zaciekawiona tą historią i cholernie się cieszę, że trafiłam na twoje opowiadanie! Życzę Ci weny kochana i z niecierpliwością czekam na kolejne rozdziały ♡
OdpowiedzUsuńnie chce być nachalna, ale jest już 22, 1 marca a 2giego rozdziału nie ma :))
OdpowiedzUsuńta nowa historia cały czas chodzi mi po głowie
OdpowiedzUsuńniech niw ywbacza
OdpowiedzUsuńkochana mamy drugi marca a drugi rozdział miał się pojawić pierwszego, co jest?!
OdpowiedzUsuńnie mogę doczekać się następnego rozdziału <3
OdpowiedzUsuńidelany <3 boże pamiętam jak zaczęłam czytać twoje opowiadanie w wakacje a teraz czytam 2 jfhjkf <3 DZIĘKUJĘ KOCHAM CIĘ <3 czekam na 2 rozdział <3
OdpowiedzUsuńAle zajekurwabisty !!! Kocham Kocham Kocham
OdpowiedzUsuńMega /@VeronikaMiriam
OdpowiedzUsuńMegasny czekam nn zapraszam do siebie : belieberka52.blogspot.com lubna : bbelieberka52.bloblo.pl
OdpowiedzUsuńCzasem zdarza się miłość nie z tego świata. Naprawdę nie z tego świata...
OdpowiedzUsuńZayn jest tajemniczy i zabójczo przystojny. Nic dziwnego, że szesnastoletnia Kansas uległa jego urokowi. Niemal natychmiast w jej życiu zaczęły dziać się rzeczy, których nie da się wytłumaczyć. Chyba, że...
Chyba, że ktoś wie, że znalazł się w samym środku bitwy. Bitwy, którą od wieków toczą Upadli z Nieśmiertelnymi. O Twoje życie.
Ale cicho sza... Są tajemnice, o których mówi się tylko szeptem..
Zapraszam na http://szeptem-fanfiction.blogspot.com/
Liczę na szczerą opinię, no i oczywiście jak opowiadanie się spodoba zachęcam do obserwowania.
Dziękuję xx
Jezuuuuu kocham kiedy nn? :*
OdpowiedzUsuńJuż sie nie moge doczekać <3
OdpowiedzUsuńboski, czekam na kolejny <3
OdpowiedzUsuńinformuj mnie :)@luvmyZaynn
OdpowiedzUsuńhiudfhguvhvi no prosze dodaj wreszcie rozdział <3
OdpowiedzUsuńCUDO.
( http://tattooed-life.blogspot.com/ )
Kiedy nastepny ?!???? Swietnie piszesz i nie moge sie doczekac ♥♡♥♡♥♡♥♥♥♡
OdpowiedzUsuńcudowny rozdział, kiedy można się spodziewać następnego?
OdpowiedzUsuń@bieburscute
OdpowiedzUsuń<3
OdpowiedzUsuńoughhh ja chcę kolejny!!! <3333
OdpowiedzUsuńSuper :) <3
OdpowiedzUsuń"- Dlaczego tak się mnie boisz, Laura?
OdpowiedzUsuń- Ponieważ jesteś zły! Zabijasz ludzi, ranisz ich w tak brutalny sposób! Jak mam się ciebie nie bać?
- Cóż, z jednego powodu. Nadal żyjesz, nie? Może nie na długo, ale tutaj jesteś, prawda?"
Serdecznie zapraszam na pierwszy rozdział Incomprehensible
Mam nadzieję, że odwiedzisz mojego bloga, wyrazisz swoją opinię na temat mojego opowiadania oraz jak ci się spodoba zaobserwujesz. Dziękuję xx