- Nie powinnaś już jechać do szkoły? Znowu się spóźnisz.-
Powiedziała z wyrzutem kobieta i wróciła do czytania gazety.
- Dojeżdżam do szkoły w dziesięć minut.- Odezwałam
się siadając obok starszego brata.
- Łamiąc wszystkie zakazy.- Wybełkotał Ojciec i
utkwił wzrok w teczce przed sobą.
- Ale się nie spóźniam.- Dodałam i wzięłam do ręki
jedną z kanapek leżących na białym talerzu.
- Ale to nie ty płacisz za wszystkie mandaty.-
Powiedział i spojrzał na mnie.- Paul nigdy nie jeździł jak wariat. Powinnaś
brać z niego przykład.- Dodał.
- Wybacz, że nie jestem Paulem i nie jestem tak
cudowna, inteligentna, dobra, uczynna, pomocna. Naprawdę mi przykro z tego
powodu.- Odpyskowałam mu i udałam smutek i żal nad swoją osobą. Nigdy nie lubię
kiedy ktoś porównuje mnie do mojego brata.
- Przesadzasz Davonne.- Powiedziała stanowczo
kobieta.- Jedź już do szkoły. Lekcje zaczynają się za piętnaście minut.- Dodała
szybko. Napiłam się jeszcze soku pomarańczowego i do
torby spakowałam jedno jabłko, a następnie opuściłam dom i z hukiem
zamknęłam drzwi wejściowe. Poszłam do otworzonego garażu, z którego po chwili
wyjechałam moim czarnym Porsche, które dostałam od Babci na urodziny. Bardzo za
nią tęsknie i widziałam ją chyba trzy razy w ciągu ostatnich dwóch lat.
Wjechałam na ulicę i nie spiesząc się prowadziłam samochód. Zegarek wskazywał
7:48. Równo o ósmej wjechałam na szkolny parking i zaparkowałam na swoim stałym
miejscu. Spojrzałam w lusterko w moim samochodzie i poprawiłam włosy, a usta
ponownie przejechałam czerwoną szminką, by je jeszcze bardziej wyeksponować.
Wzięłam do ręki moją torbę i powoli wyszłam z samochodu nie spiesząc się na
lekcję. Podeszłam do mojej szafki bez większych problemów, bo na korytarzu
panowały pustki. Wpisałam szyfr i po chwili szafka sama się
otworzyła. Spojrzałam na plan. Angielski. Cudownie.
Wzięłam książkę do angielskiego i udałam się do sali 96, gdzie od
sześciu minut lekcje prowadziła Pani Murphy, której szczerze nienawidziłam.
- Przepraszam za spóźnienie.- Wymamrotałam od
niechcenia do kobiety piszącej temat na tablicy i udałam się do ostatniego
rzędu pod oknem zajmując trzecią od końca ławkę. Rzuciłam torbę na podłogę, a
sama usiadłam na krześle zakładając nogę na nogę i opierając swoją twarz o
zgiętą w pięść rękę.
- Wstań Davonne.- Powiedziała kobieta, kiedy
skończyła pisać dzisiejszy temat. Posłusznie wstałam z miejsca i spojrzałam na
Panią Murphy, która siadała za biurkiem.- Wychodzi ci ocena niedostateczna, a z
tego co pamiętam Paul miał z angielskiego piątkę.- Powiedziała, na co
momentalnie się skrzywiłam gdy znów usłyszałam imię mojego cudownego brata.
- Jak Pani zapewne widzi, nie jestem Paul, tylko
Davonne, więc proszę mnie do niego nie porównywać.- Odezwałam się po
chwili.
- Chcę tylko powiedzieć, że twój
brat mógłby ci pomóc i podciągnęłabyś się chociaż
na dopuszczającą.- Westchnęła po chwili.- Jesteś przygotowana do
odpowiedzi?- Zapytała mnie z nadzieją w głosie.
- A jak pani myśli?- Prychnęłam.
- Myślę, że tak. Tak więc, Davonne zapraszam do
odpowiedzi.- Powiedziała i sztucznie się do mnie
uśmiechnęła. Przełknęłam ślinę i pewnym siebie krokiem podeszłam do
biurka.
- Może pani od razu wpisać mi szmatę.- Powiedziałam
jej po chwili i przygryzłam wargę.
- Jak ty się dziecko wyrażasz?!- Zbulwersowała się i
wstała.- Mam dość twojego zachowania i ciągłych spóźnień na moje lekcji.
Lowner, marsz do dyrektora!- Krzyknęła i wskazała ręką drzwi.- I możesz być
pewna, ze wpisze ci ocenę niedostateczną.- Dodała, gdy zamykałam z impetem
drzwi do klasy. Ruszyłam schodami w dół i już po chwili stałam pod drzwiami szkolnego
sekretariatu. No cóż, to jest moje życie, tak
wygląda moja codzienność.
Do moich uszu dobiegł dźwięk mojego budzika i
niechętnie otworzyłem zaspane jeszcze oczy. Przekręciłem się na bok
i spojrzałem na nagie plecy jakieś dziewczyny, z którą wczoraj się
przespałem.
- Wstajemy.- Szepnąłem do jej ucha, na co dziewczyna
obudziła się ukazując mi wszystko co ma
najlepsze. Uśmiechnąłem się mimowolnie na ten widok i
wstałem z łóżka. Podszedłem do krzesła na którym leżały jakieś
czarne bokserki, które po chwili znajdowały się na moim ciele.
- Za piętnaście minut ma cie tu nie być.-
Powiedziałem do blondynki, która mi się przyglądała.
- Ale Justin...- Odezwała się i przygryzła wargę.
- Za piętnaście minut cię tu nie ma, jasne?-
Warknąłem do niej i wyszłem z pokoju udając się do kuchni, gdzie czekali na
mnie rodzice.
- Justin, mamy dość już twojego zachowania.-
Powiedział do mnie ojciec przerywając picie kawy.- Zachowujesz się jak męska
kurwa.- Warknął, na co nie zareagowałem.
- Jeremy.- Westchnęła moja Mam i spiorunowała go
wzrokiem przerywając na chwilę robienie śniadania.
- Stwierdzam fakty.- Wymamrotał.- Musisz przestać
przyprowadzać każdego dnia do naszego domu jakieś kurwy.- Wysyczał do mnie, gdy
usiadłem do stołu z miską płatków.- Słuchasz mnie?!- Zapytał, gdy nie
reagowałem na jego komentarze.
- Ta.- Wymamrotałem i zacząłem jeść płatki.
- Nie powinieneś być już w szkole?
Za pięć minut ósma.- Odezwała się kobieta kładąc kilka kanapek, na
talerzu Ojca.
- Przecież zawsze się spóźniam.- Wymamrotałem i
przestałem jeść.
- Ale mógłbyś przestać.- Wtrącił się mój Ojciec, na
co jedynie westchnąłem i skończyłem jeść śniadanie, a następnie ruszyłem do swojego pokoju, w
którym już nie było blondynki. Z ziemi wziąłem jakieś czarne dżinsy od Chanel i
granatową koszulkę na krótki rękaw bez żadnych nadruków. Do kieszeni włożyłem
mojego iPhone'a, a do ręki wziąłem czarny plecak. Na nogi założyłem białe Supry
i przeczesałem dłonią po moich włosach. Spojrzałem na lustro w moim
pokoju i pewnym krokiem wyszłem z niego udając się na dwór i wsiadając do
mojego białego Ferrari, które czekało już na mnie przed domem. Z piskiem opon
odjechałem spod domu i spojrzałem na zegarek. 8:15. Do szkoły mam
zaledwie pięć minut, więc nie spieszyłem się szczególnie. Po kilku minutach
wjechałem na szkolny parking i zaparkowałem na jakimś wolnym miejscu. Udałem
się do mojej szafki i wziąłem podręcznik od chemii udając się do sali 43.
- Dzień dobry.- Powiedziałem i miałem udać się do
swojej ławki, ale zatrzymał mnie głos mojego nauczyciela.
- Bieber, znów się spóźniłeś.- Powiedział i zmierzył
mnie wzrokiem.
- Naprawdę?- Zapytałem z kpiną.
- Do dyrektora.- Warknął.
- Za co niby?- Prychnąłem.
- Za twoje zachowanie, Justin.- Powiedział po chwili
i wrócił do tłumaczenia jakiegoś nudnego tematu. Z hukiem opuściłem klasę i
pobiegłem schodami w górę stojąc przed drzwiami do szkolnego sekretariatu.
Kolejny nudny dzień, zaczynający się od tego co zwykle. No cóż, to jest moje życie.
Dużo się zmieniło odkąd Ciebie nie ma. Twoi rodzice opuścili miasto, ale zapewne to wiesz, bo teraz wiesz już wszystko. Zapewne wiesz jak bardzo cię kocham i jak bardzo za Tobą tęsknie i ile oddałbym by na chwilę znów cię pocałować, lub po prostu zobaczyć. Nie wiem, czy liczysz, ale dzisiaj mija pół roku odkąd nie ma Cię obok Mnie. Myślałem, że dam radę, ale wiesz co? Ja kompletnie sobie z tym nie radzę. Jestem pusty w środku bez Ciebie. Staczam się i wiem o tym, i wiem też, że nie jesteś z tego zadowolona, ale ja już nie umiem żyć inaczej. Każdego dnia stara mnie część umiera, w zasadzie umarła ona już w tedy, gdy dowiedziałem się, że nie żyjesz. Żałuję, że nie mówiłem Ci, że cię kocham, bo teraz oddałbym wszystko by powiedzieć ci te słowa. Mówiłbym ci je zawsze. Rano, wieczorem, po śniadaniu, po spacerze, na każdej przerwie, po obiedzie. Po prostu mówiłbym ci jak ważna dla mnie jesteś i, że bez Ciebie jestem niczym. Widzisz to wszystko z góry, widzisz jak płaczę, gdy napotkam coś znajomego po Tobie. Wciąż mam jeszcze nasze nieudane zdjęcie, ale każdego dnia kocham je coraz bardziej, bo ty na nim jesteś. Kocham wszystko, co Twoje. Nawet Twojego psa, który wyjechał wraz z Twoimi rodzicami, choć za Nim nie przepadałem. Kocham Cię Libby. Położyłem czerwoną różę na grobie, gdzie wygrawerowane było imię i nazwisko miłości mojego życia. To już pół roku, jak nie ma jej obok Mnie i kompletnie sobie z tym nie radzę. Czasami chciałabym położyć się spać i już więcej się nie obudzić. Do moich uszu dobiegł dźwięk dzwonka mojego telefonu. Wyciągnąłem go z tylnej kieszeni moich ciemnych dżinsów i przesunąłem palcem po dotykowym ekranie.
- Halo?- Warknąłem do telefonu nie patrząc kto
dzwoni.
- Gdzie ty jesteś?! Dzwoniła Twoja wychowawczyni i
mówiła, że nie pojawiłeś się na pierwszej lekcji!- Krzyknęła kobieta do
telefonu.
- Spotkałem starego kumpla i się z nim zagadałem.
Wyluzuj, właśnie idę do szkoły. Cześć.- Skłamałem i szybko się rozłączyłem
chowając telefon do kieszeni. Założyłem plecak na jedno ramię i powoli ruszyłem
w stronę szkoły. Przechodząc przed wejście do szkoły do moich uszu dobiegł
dźwięk dzwonka na lekcje. Szybciej ruszyłem w stronę mojej szafki,z której
wyciągnąłem książkę do historii i ruszyłem na drugie piętro, gdzie od trzech
minut trwała lekcja.
- Przepraszam za spóźnienie.- Powiedziałem do
nauczyciel siedzącego za biurkiem i ruszyłem w stronę mojej ławki. Założyłem
kaptur na głowę i głowę położyłem na ławkę z nadzieją, że zasnę.
- Evans, jakiemu królowi niegdyś
była podporządkowana Ameryka?- Zapytał Pan Gregs i uniósł pytająco
brew. Spojrzałem na niego i wzruszyłem ramionami.
- Mam to w dupie.- Odpowiedziałem mu po
chwili namysłu i znów położyłem głowę na ławkę.
- Wiesz, że nie toleruję takiego słownictwa.-
Podszedł do mojej ławki.
- Tak, wiem.- Powiedziałem.
- Oh, czyli wiesz też, gdzie powinieneś teraz
się udać?- Zapytał mnie.
- Do dyrektora.- Westchnąłem i wziąłem mój plecak do
ręki, a następnie wyszedłem z klasy. Nienawidzę mojego życia! Walnąłem z całej
siły w najbliższą szafkę i spojrzałem w lewo, gdzie na schodach siedziała jakaś
blondynka i patrzyła na mnie ze strachem w oczach.
- Zrób zdjęcie, zostanie na
dłużej!- Warknąłem do niej, na co lekko zadrżała, a następnie
odwróciłem się na pięcie i ruszyłem w stronę szkolnego sekretariatu.
Każdego dnia tam się znajdowałem, to był mój dzienny rytuał. No cóż, to moje życie.
Zeszłam na dół, gdzie pierwsze co poczułam to zapach alkoholu i nikotyny. Przez chwilę zrobiło mi się nie dobrze, ale potem przyzwyczaiłam się do tego zapachu. W zasadzie powinnam już dawno się do niego przyzwyczaić na dobre, zwłaszcza, że mieszkam tu już od 8 lat. 8 lat temu moi rodzice zginęli w wypadku lotniczym, gdy wracali z wakacji z Hiszpanii. Od tamtego czasu mieszkam z bratem mojej Mamy- Matthew Haveyem, który jest skrajnie nieodpowiedzialną osobą i nie wiem jakim cudem przyznano mu opiekę nade mną. Gołymi stopami przeszłam po orzechowych panelach omijając przy tym kilka pustych paczek po papierosach i puszkach po piwie korzennym. Weszłam do kuchni, gdzie wujek robił jajecznicę dla naszej dwójki.
- Siema Brooke!- Przywitał mnie z uśmiechem na twarzy.
Pomimo tego, ze miał prawie czterdzieści lat, był nawet przystojny, lecz wciąż
samotny.
- Cześć Matt.- Odpowiedziałam mu wysilając się na
uśmiech. Odkąd sięgam pamięcią nie przypominam sobie, żebym choć raz
powiedziała do niego wujku.
- Chcesz jajecznicy?- Zapytał.- W zasadzie nie masz
wyjścia, ale wiesz, wypada zapytać.- Puścił mi oczko i położył talerz przede
mną na stole, a następnie nałożył jajecznicę również dla siebie i usiadł do stołu naprzeciwko mnie.
- Pożyczysz mi na dzisiaj samochód?- Zapytałam go przerywając na chwilę jedzenie.
- Pożyczysz mi na dzisiaj samochód?- Zapytałam go przerywając na chwilę jedzenie.
- Za twoje oceny?- Prychnął.- Nie ma mowy młoda. A w
zasadzie nie masz prawa jazdy.- Dodał.
- Jak jesteś na haju, to ci nie przeszkadza.-
Mruknęłam cicho.
- Zamknij się.- Warknął i znów zaczął jeść.
Odłożyłam talerz do zmywarki, a następnie wróciłam do mojego pokoju. Z szafy
wyciągnęłam granatowe lekko powycierane dżinsy i przewiewną białą bluzę z
ćwiekami przy wyciętym dekoldzie. Ruszyłam do łazienki, gdzie związałam moje
włosy w wysokiego kucyka , a następnie wyszczotkowałam zęby. Przebrałam się w
czystą bieliznę, a potem założyłam na siebie wcześniej przygotowane ubrania.
Wróciłam do mojego pokoju, gdzie na nogi założyłam granatowe Conversy, a do
ręki wzięłam czarny plecak i telefon wraz ze słuchawkami. Spojrzałam na
zegarek. 8:12. Wyszłam z pokoju, wkładając jedną słuchawkę do ucha i puszczając
moją ulubioną piosenkę AC/DC.
- Ekhem.- Usłyszałam za sobą chrząknięcie i
odwróciłam się na pięcie.- Proszę.- Powiedział do mnie wujek i wręczył mi
kluczyki do czarnego Audi, które należało go niego.- Ale to ostatni raz młoda.-
Dodał, na co rzuciłam mu się na szyję.
- Jesteś najlepszy.- Powiedziałam i odsunęłam się do
niego.- Dzięki dzięki dzięki.- Dodałam i wyszłam z domu udając się do garażu. W
zasadzie od piętnastu dobrych minut powinnam być już w szkole, ale
jakoś szczególnie się tym nie przejmowałam. Wujek, nie przykładał szczególnej
wagi do szkoły, więc ja też przestałam się nią przejmować po śmierci rodziców.
Wjechałam na szkolny parking i zajęłam wolne miejsce. Powoli wyszłam z
samochodu i nie spiesząc się ruszyłam w stronę szkoły. Z szafki wyciągnęłam
podręcznik do francuskiego i udałam się w stronę gabinetu 87.
- Kolejne spóźnienie Havey.- Powiedziała z
francuskim akcentem moja nauczycielka.- Jest 8:25, po co właściwie
przychodziłaś na tą lekcje?- Zapytała z wyrzutem.
- Bo uwielbiam Panią.- Prychnęłam i zajęłam miejsce
obok Victorii, z która jako tako się dogadywałam.
- Nie życzę sobie takiego tonu Młoda Damo.-
Odezwała się po chwili.
- Zabawne.- Powiedziała.- Ale to jest lekcja
francuskiego, a nie koncert życzeń.- Odpyskowałam jej
i już wiedziałam co mnie za to czeka.
- Natychmiast do dyrektora!- Krzyknęła mówiąc po
francusku, ale i tak to zrozumiałam. Założyłam plecak na jedno ramie i powoli
opuściłam klasę idąc w kierunku szkolnego sekretariatu. Od ośmiu lat tak
wygląda mój dzień, od ośmiu lat moi rodzice nie żyją i od ośmiu lat coraz
bardziej chcę nie żyć. No cóż,
to jest moje życie.
Szedłem szkolnym korytarzem nucąc jakąś rockową piosenkę pod nosem i zerkałem na niektóre dziewczyny z mojej szkoły. W tym momencie czułem się jak mój Ojciec i byłem z tego zadowolony. Zawsze chciałem być taki jak on. Mam nawet ten sam tatuaż, co on i to w tym samym miejscu. Jest to niewielki gołąb na karku, który na symbolizować wolność. Puściłem oczko do pewnej brunetki, która od kilku minut nie spuszczała ze mnie wzroku, na co się zarumieniła i spuściła głowę w dół. To było słodkie. Uwielbiałem doprowadzać dziewczyny do takiego stanu, ale nie chciałem ich wykorzystywać. Większość uczniów uważa mnie za lepszą wersję Justina Biebera, co mnie trochę denerwuje, ale przymykam na to oko.
- Oh, Pan Nate raczył przyjść do szkoły.- Usłyszałem
za sobą głos mojego wychowawcy jak i nauczyciela Matematyki.
- Cokolwiek.- Mruknąłem.
- To już piąte spóźnienie w ostatnich trzech dniach.
Wiesz, że za to masz godzinę prac społecznych.- Dodał, na co
odwróciłem się do niego przodem.
- Tak, wiem.- Mruknąłem.
- Kiedy Twój Tato zawita do szkoły? Jesteś zagrożony
z trzech przedmiotów, a od początku roku ani razu go nie widziałem.-
Powiedział.
- W dupie to mam, tak między nami mówiąc.- Splunąłem
i spojrzałem na nieco już siwego Matematyka. Ta szkoła kompletnie go niszczyła.
- Nie wyrażaj się, jesteś w miejscu publicznym!-
Oburzył się i spiorunował mnie wzrokiem. W tym momencie zadzwonił
dzwonek na lekcję, więc ominąłem mojego nauczyciela i ruszyłem do mojej szafki
biorąc książkę od Biologii i ruszyłem pod klasę. Zdążyłem za nim
każdy wszedł do klasy i zająłem ostatnią ławkę czekając na nauczycielkę. Po
chwili usłyszałem głośne stukanie obcasem o szkolna podłogę
i uniosłem głowę w górę. Nauczycielka mierzyła każdego z nas
wzrokiem, a po chwili usiadła do biurka.
- Jak miło Cię widzieć Nate po dwutygodniowej
przerwie od Biologii.- Odezwała się ze sztucznym entuzjazmem.
- Mi jest miło to słyszeć.- Powiedziałem wysilając
się na sztuczny uśmiech skierowany do Pani Rose.
- A wiesz, co będzie jeszcze milsze?- Zapytała i
wstała.- Pytanie Twojej osoby z trzech ostatnich lekcji.- Klasnęła w ręce i
usiadła na skraju biurka zapraszając mnie ręką na środek klasy. Powoli wstałem
z krzesła i ruszyłem w jej stronę poprawiając przy tym fryzurę.
- Nie jestem przygotowany proszę Pani.- Odezwałem
się po chwili i podszedłem bliżej kobiety.- Czy nie dałoby się...
tego przesunąć na inny termin?- Zapytałem ją najbardziej seksownym
głosem i stopniowo zmniejszałem odległość między nami.
- Niestety nie.- Odpowiedziała mi lekko zmieszana.
Stałem na przeciwko jej zmęczonej twarzy, a ręką opierałem się o
biurko, przez co słyszałem jej przyspieszony oddech.
- Sądzę jednak, że jest to możliwe.- Odezwałem się
po chwili i położyłem dłoń na jej udzie lekko przesuwając ją w
górę. Poczułem w tym samym momencie jak mój policzek zaczyna mnie
piec i spojrzałem na nauczycielkę, która przed chwilą uderzyła mnie w
twarz.- Suka.- Wyszeptałem.
- Słyszałam to!- Krzyknęła.- Do dyrektora,
natychmiast! I dostajesz uwagę oraz jedynkę.- Podszedłem do ławki
i wziąłem do reki plecak a
następnie opuściłem klasę. Na Panią od Angielskiego to
podziałało, a ta stara suka walnęła mnie za to w twarz. Powinna mi dziękować za
odrobinę czułości, bo sądząc po jej twarzy, nie ma jej za wiele w życiu. Chwilę
potem stałem pod drzwiami do szkolnego sekretariatu i zastanawiałem
się, co właściwie mam powiedzieć dyrektorowi. Każdego dnia był to mój
jedyny dylemat tak jak i u mojego Ojca, który opowiadał mi o jego
wyczynach w szkole. No cóż,
to jest moje życie.
____________________
Zaczyna się bardzo ciekawie i widzę, że jest duuuuuużo bohaterów. W pierwszym rozdziale nic się nie dzieję, ale jestem pewna, że już niedługo zacznie się dziać i to dużo :) Twoje zdania są ładnie ułożone, starannie i przede wszystkim masz ładny styl pisania.
OdpowiedzUsuńAle mam kilka "ale". Pisze się "Wszedłem" a nie 'weszłem', nie chce być chamska, po prostu chciałam to napisać, żebyś mogła następnym razem to poprawić :) Nie odbierz tego źle, naprawdę :) I jeszcze ostatnia rzecz to np.
- Mamo, kupiłem mąkę i jajka.- powiedziałem. (sorry za przykład) słowo "powiedziałem" nie musi zaczynać się dużą literą, a małą wygląda estetyczniej.
Ale ja się czepiam, przepraszam :/
Błędów ogólnie nie widziałam i masz ogromnego plusa, za cudowny wstęp.
Pozostaje mi tylko czekać i jeśli możesz informuj mnie o nn @thisswagrauuhl
http://life-can-surprise.blogspot.com/
PS. Twoja propozycja co do szablonu wciąż aktualna? Chciałabym skorzystać, bo masz piękny szablon :)
Czekam na nn <3
OdpowiedzUsuńJestem pod wrażeniem, Twoje opowiadanie zapowiada się cudownie. Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału i jak to wszystko się między bohaterami potoczy. Ta scena przy odpowiedzi z ostatnim bohaterem była świetna. Czekam na drugi rozdział <3 / @justinsladyx
OdpowiedzUsuńOpowiadanie jak na razie świetne ;D
OdpowiedzUsuńczekam na dalszy rozwój wydarzeń :)
Informuj mnie na twitterze o nn @maja378
OdpowiedzUsuńDawaj nowy rozdział <3 tylko mniej chaotycznie :p <3
OdpowiedzUsuńFajnie się zapowiada .
OdpowiedzUsuńCzekam na następny rozdział , dawaj jak najszybciej ! <33
Swietne;)
OdpowiedzUsuńOpowiadanie zapowiada się bardzo ciekawie :D. Mam nadzieję, ze szybko pojawi się kolejny rozdział.
OdpowiedzUsuńCiekawe jestem ciekawa jak się to rozwinie bo chwilowo niewiele wiemy :D
OdpowiedzUsuńŚwietny juz nie mogę sie doczekać nastepnego ... zapowiadza sie baredzo ciekawie
OdpowiedzUsuńJest naprawdę fajnie. Mam nadzieje , że w następnym się spotkają :) czakam na NN <3
OdpowiedzUsuńhttp://thelovestoryforyou.blogspot.com/
w końcu jakiś oryginalny pomysł :) będe czytać :) czekam na kolejny rozdział :) @NakedBieberauhl
OdpowiedzUsuńZapowiada się ciekawe opowiadanie ! :D
OdpowiedzUsuńKiedy dalsze rozdziały ?? :P :*
Jejju ja już chcę następny <33
OdpowiedzUsuńFajnie się zapowiada , już się następnego nie mogę doczekać ! ; )
OdpowiedzUsuńniezly pomysl z tym! podoba mi sie !!!!!!!!!!!!!!!!! :D
OdpowiedzUsuńJa chce następny <3
OdpowiedzUsuńJuż się nie moge doczekać następnego ! Wrzucaj jak najszybciej :)
OdpowiedzUsuńJUŻ NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ NASTĘPNEGO ROZDZIAŁU..CUDOWNE :)
OdpowiedzUsuńOOOO BOŻEBOŻEBOŻE, TO JEST BOSKIE.CZYTAŁAM JUŻ DUŻO TAKICH BLOGÓW, ALE JAKOŚ NIE WSZYSTKIE MI SIĘ PODOBAŁY, A TEN JEST ZAJEBISTY *.*
OdpowiedzUsuńAż 5 bohaterów jeśli dobrze widze ^^ Zaskoczyłaś mnie tym, bo ciężko piszę się z taką ilością zwłaszcza jeśli ma być pisane z perspektywy. Zapowiada się super już biore się za czytanie reszty rozdziałów :)
OdpowiedzUsuńFajny ♥
OdpowiedzUsuń