Davonne's POV
Tak jak każdego ranka zwlekłam się z łóżka kilka minut po dziewiątej i ubierając jakieś spodenki na swój tyłek ubrany jedynie w czarne majtki, zbiegłam na dół z zamiarem przywitanie się z przyjaciółmi. Tak, mogę już ich tak nazwać. Znam ich dopiero niecałe trzy tygodnie, ale jestem związana jak z nikim innym. Weszłam do kuchni, jednak nie zastałam tam nikogo. Na stole leżały tylko trzy puste do połowy kubki po kawie i talerz z dwoma nadgryzionymi kanapkami. Westchnęłam widząc ogromny bałagan zostawiony zapewne przez Justina, Brooke, Nate'a i Philipa. Szybko zabrałam się za sprzątanie, ale nie przypuszczałam, że ogarnięcie średniej wielkości kuchni będzie trwało niecałą godzinę! Gdy skończyłam udałam się do salonu, gdzie wygodnie rozłożyłam się na kremowej kanapie i czekałam, aż pozostała czwórka w końcu postanowi wrócić.
Po kilku minutach usłyszałam głośne pukanie do drzwi, które nie ustawało. Niechętnie i z wielkim grymasem zwlekłam się z sofy udając się do trzęsących drzwi. Pociągnęłam za klamkę i zamarłam, gdy zobaczyłam osobę za nimi. Był to Greg Waston, który jest wspólnikiem Taylora i zarazem najbardziej okrutną osobą jaką znam.
- Cześć kurwo.- warknął popychając mnie na ścianę i brutalnie wchodzą do wnętrza mieszkania.- Gdybym nie wiedział skąd masz to mieszkanie pomyślałbym, że zarobiłaś na nie swoją dupą.- odezwał się, dość głośno stąpając po orzechowych panelach. Zbliżył się do mnie i ujął mój podbródek swoimi ohydnymi łapskami. Jego wzrok jak zwykle był przepełniony złością i pogardą w moją stronę.
- Po co przyjechałeś?- zapytałam przestraszona starając się odepchnąć jego wielkie dłonie z mojej twarzy.
- Taylor mi kazał.- splunął na podłogę obok mnie, co strasznie mnie obrzydziło i o mało nie wykonałam odruchu wymiotnego.- Sam nie mógł sprawdzić jak idzie sprawa z Justinem, bo ma coś, a raczej kogoś ważnego na fiucie. Więc jestem ja- zaśmiał się, odchodząc ode mnie i rzucając się na kanapę, na której wcześniej leżałam.
- Co masz na myśli?- moje brwi uniosły się do góry, a ja usiadłam obok niego nie odrywając wzroku od jego ohydnej twarzy.
- Och, nasza mała kurewka nic nie wie?- prychnął po raz kolejny dzisiaj mnie obrażając.-Trzy dni po tym jak wyjechałaś Vanessa wróciła z Atlanty i chyba znów jest z Taylorem. To znaczy od trzech tygodni wciąż są nierozłączni i prawie w ogóle nie wychodzą z łóżka.- zaśmiał się.- No, ale czego się spodziewać? Moja siostra jest jak diabli seksowna, więc nie dziwie się, że stracił dla niej głowę.- dodał, co mnie jeszcze bardziej zdenerwowało.
- Twoja siostra chce tylko jego fiuta i kasy.- prychnęłam.
- Och, no tak.- westchnął.- Bo ty go kochasz za to jakim cudownym facetem jest i w ogóle nie zależy ci na jego majątku.- ponownie się zaśmiał się perfidnie.
- Sądzę, że powinieneś już iść.- warknęłam na niego, gdy ten wciąż siedział w moim tymczasowym mieszkaniu.
- Sądzę, że ktoś tu jest zazdrosny.- zakpił.- Dobrze wiesz Davy, że stać cię na kogoś lepszego niż ten dupek Dunks. Kogoś kto będzie umiał cię docenić, pokazać jak wspaniała jesteś.- mruknął przybliżając się do mnie na niebezpieczną odległość.- kogoś takiego ja kochanie.- dodał. Jego twarz był coraz bliżej mojej, a jego usta przygotowywały się na to by mnie pocałować. Nigdy tego nie zrobię. Nigdy!
- Ty?- parsknęłam śmiechem.- Osoba, która przy każdej okazji nazywa mnie dziwką i kurwą jest "odpowiednia dla mnie"?- odsunęłam się od niego widząc, że moje słowa lekko go zdenerwowały.- Jesteś popierdolonym chujem, któremu zależy na pieniądzach. A z tego powodu, że Taylor jest chłopakiem, a ty nie jesteś gejem postanowiłeś, ze weźmiesz się za mnie. Uh, ale kochanie, to nigdy się nie stanie.- powiedziałam czując w sobie przypływ odwagi. Po raz pierwszy postawiłam się Gregowi i tak szczerze, to było zajebiste uczucie!
- Jesteś tylko zwykłą kurwą i powinnaś być mi wdzięczna za to, że chcę ci okazać jakieś uczucia.- warknął, uciskając moje ramię i przyciągając mnie do siebie.
- Skoro jestem zwykłą kurwą to dlaczego wciąż tu jesteś?- zakpiłam starając się nie pokazać po sobie strachu. Choć na zewnątrz udawałam, że fakt iż jest obok mnie nie przeraża mnie, to w środku całą drżałam, gdy tylko czułam jego oddech na skórze lub uścisk na moim ciele.
Zastanawiasz się pewnie dlaczego tak bardzo boję się Grega. Dwa lata temu, gdy wprowadziłam się do Los Angeles i na kilka dni zamieszkałam z Taylorem, Greg też tam był. Na kilka godzin zostaliśmy sami. Na początku wydawał się miłym chłopakiem, ale gdy podczas rozmowy powiedziałam o jedno słowo za wiele on po prostu mnie uderzył i zabronił mówić o tym komukolwiek. Potem przez najbliższe kilka dni mnie śledził po to by Taylor nigdy nie dowiedział się, że to zrobił. To są nasze tajemnice. Tak, on wciąż czasami mnie bije, gdy według niego, "jestem zbyt wielką kurwą". Boję się go także dlatego, że od dwóch miesięcy w okolicy nie widziałam ani razu Chole, jego dziewczyny. Wiem, że jest on zdolny do wszystkiego i w moim umyśle nie wykluczam nawet tego, że mógł ją zabić podczas jednej z ich kłótni.
- Jesteś cholernie irytująca i nie mam bladego pojęcia jak Tay mógł tyle z tobą wytrzymać.- westchnął.- Ale ja, wytrzymam z tobą dłużej.- szepnął w zagięcie mojej szyi lekko je całując.
- C-co ty robisz?- wyjąkałam. Jego oddech był niebezpiecznie blisko, a jego dłonie sunęły po moich biodrach.
- Zawsze mi się podobałaś.- gardłowy jęk wydobył się z jego ust.- A teraz, gdy Taylor znów jest z moją siostrą my możemy w końcu się zabawić.- dodał i bez jakiegokolwiek ostrzeżenia wpił się w moje usta. Ten pocałunek był ohydny, brudny. Wstydzę się tego, że jego obrzydliwe usta dotknęły moich.
- Jesteś dupkiem!- krzyknęłam na niego, gdy ten odsunął się ode mnie. Bez zastanowienia moja ręka dość mocno uderzyła go w policzek zostawiając na niej czerwony ślad odciśniętej dłoni.
- Ty mała jędzo!- warknął i pociągnął mnie za nadgarstki zmuszając do upadku na zimną ziemię.- Ty mała głupia kurwo.- wysyczał i zaczął kopać mnie po całym ciele z sekundy na sekundę coraz mocniej. Przewrócił mnie na plecy i okrakiem na mnie usiadł jeszcze mocniej ściskając moje siniejące nadgarstki. Puścił jedną dłoń po ta, aby wolną ręką uderzyć mnie w środek mojej twarzy. To było okrutne. Nigdy nie widziałam go w takiej furii. Jego szare oczy przybrały teraz barwę węgla, a jego twarz robiła się czerwona ze złości. Wstał ze mnie szarpiąc mną bym podniosła się do góry. W tamtym momencie czułam się jak gówno, a całe moje ciało niemiłosiernie mnie bolało. Zastanawiałam się w tamtym momencie, gdzie jest Justin lub ktokolwiek z moich przyjaciół.
- Teraz grzecznie przeproś.- powiedział ze spokojem w głosie po chwili. Wyglądał tak jakby fakt, że przed chwilą mnie pobił nie miał miejsca. Dopiero, gdyby ktoś zobaczył moje siniaki na ramionach, rozciętą wargę oraz stróżkę krwi cieknącą z mojego nosa, mógł snuć podejrzenia, że Greg mógłby mnie pobić.
- Nie mam zamiaru tego robić.- odpyskowałam mu będąc pod wrażeniem braku strachu przed kolejnym pobiciem. Wiedziałam, że zrobiłby to jeszcze raz.
- Chyba nie pamiętasz jak słaba jesteś.- prychnął, łapiąc mnie za nadgarstki wywołując u mnie cichy jęk spowodowany bólem.- Powiedz przepraszam.- ryknął na mnie jeszcze bardziej ściskając moje nadgarstki, które zaczęły mnie piec.
- Nie.- odpowiedziałam mu bez zastanowienia, za co ponownie oberwałam w twarz. Teraz uderzył mnie jeszcze mocniej niż wcześniej, o ile mocniej można jeszcze było. Popchnął mnie na ścianie, ale nie zdołał zadać kolejnego ciosu, bo ktoś wbiegł do mieszkania rzucając się na niego. Chciałam zobaczyć kim jest ta osoba, która ocaliła mi życie, ale nie mogłam, ponieważ moje oczy mimowolnie się zamknęły i pojawiła się przed nimi wciągająca ciemność.
Ktoś poruszył moim ciałem dość mocno, a ja otworzyłam oczy, które po chwili szybko zamknęłam ze względu na ostre i jasne światło. Kiedy przyzwyczaiłam się do jaskrawego światła za oknem rozejrzałam się po pomieszczeniu. Byłam w moim pokoju, na łóżku, a na głowie miałam wilgotny i zimny okład z ręcznika. Skierowałam swój wzrok na lewo, gdzie zauważyłam stojących nade mną Brooke i Justina. Zauważyłam, że oko bruneta jest w sinozielonym kolorze, a jego nos nieco napuchnięty. Nagle wszystko sobie przypomniałam. Moment, w którym Greg znów mnie uderzył i to jak ktoś odciągnął go ode mnie przed zadaniem kolejnego ciosu. Teraz, wiedziałam, że tą osobą był Justin.
- Wszystko w porządku?- zapytała blondynka, na co pokiwałam twierdząco głową.- Zemdlałaś i...
- Wiem co się stało.- wychrypiałam, ale nieco uniemożliwiła mi to suchość w moich ustach.- Przyniesiesz mi wodę?- zapytałam. Blondynka do razu wyszła z pokoju i usłyszałam jak zbiega po schodach.
- Martwiłem się,- odezwał się Justina siadając obok mnie.- Kim on był?- zapytał.
- Przyjaciel Taylora.- westchnęłam.- Przepraszam Justin, to moja wina. Gdybym go nie zdenerwowała nie miałbyś podbitego oka, ani tych siniaków. Przepraszam.- powiedziałam widząc jeszcze wyraźniej jego sine oko.
- Nie mów trak, to nie jest twoja wina.- warknął na mnie zdenerwowany.- On jest temu winien i tylko on.- dodał.- Bardzo cię boli?- zapytał, gdy Brooke weszła do pokoju z wodą.
- Dziękuję.- odpowiedziałam jej i wzięłam dość duży łyk wody.- I tak, ale coraz mniej.- skierowałam się do Justina, na co ten lekko się uśmiechnął.
- Może powinniśmy pojechać do szpitala?- zapytał brunet. To nie był najlepszy pomysł, bo gdyby Greg dowiedział się o tym, byłabym już skończona.
- Nie trzeba, czuję się dobrze.- zapewniłam ich, choć w rzeczywistości całe ciało pękało mi z bólu. Greg zawsze miał ogromną siłę, a teraz, gdy napędzała go jeszcze złość wydawał się niepokonany.
- Gdyby coś się działo, to od razu cię tam zawieziemy.- pogroziła blondynka.- Zostawię was samych.- odezwała się po chwili i wyszła z pokoju.
Justina położył si,ę obok mnie i objął ramieniem. Nie wiem jaki był jego cel, ale jeśli chciał tym pokazać, że mogę czuć się obok niego bezpieczna, to spełnił go w stu procentach.
- Dziękuję.- powiedziałam do niego, a on odrobinę wzmocnił swój uścisk, ale tak, żeby mnie nie zabolało.
- Wiem, że wszystko cię cholernie boli, ale przymknę oko na twoje kłamstwo.- westchnął.- Wiesz, bałem się.- zaczął, co mnie zaciekawiło.- Bałem się, kiedy zobaczyłem twoje ciało na tej ziemi i te wszystkie rany. Nie wiem czemu, ale ten strach mnie sparaliżował i odetchnąłem dopiero wtedy, gdy zobaczyłem, że się ocknęłaś.- szepnął mi do ucha.
Jego słowa sprawiły, że się zarumieniłam i poczułam dziwnie uczucie. Nie jakieś motyle w brzuchu, czy to uczucie zauroczenia, które czułam przy Taylorze. To było coś zupełnie innego, ale silniejszego. Nie czułam tego na ciele, ale w sercu. Zabiło mocniej wywołując u mnie falę gorąca. Mój umysł poczuł się jakby zaraz miał odlecieć, a w moich myślach był tylko Justin. To nie było jak zauroczenie. To było coś czego nie umiem nazwać, ale sprawiło, że zapomniałam o bólu.
- Wszystko w porządku?- ponownie zapytał o stan mojego zdrowia i przerwał nieznane mi uczucie, które ogarnęło moje ciało.
- Tak.- zapewniłam go.- Jestem zmęczona.- lekko ziewnęłam i cicho jęknęłam z bólu, który spowodowało moje przeciągnięcie się.
- Tak, powinnaś się przespać.- powiedział Justin. Wstał z łóżka i poprawił moją pościel.- Dobranoc.- mruknął i wyszedł z pokoju zostawiając mnie samą.
"Bawisz się słowami. Upajasz się nimi.
Słowami chcesz zastąpić normalne,
ludzkie uczucia, których w tobie nie ma."
Justin's POV
Czy ona mnie zmieniła? Czy zmieniła moje nastawienie? Nie wiem, ale czułem się okropnie, gdy widziałem jak jej ciało jest sine i całe obolałe. To bardzo mnie zabolało. Nie mogłem jej ochronić przed nim. Nawet go nie znałem. Jednak, gdybym wiedział, że to się tak skończy nigdy nie wyszedłbym wtedy z nimi na te głupie zakupy i zostawił ją samą. Przecież dobrze wiedziałem, że zna Taylora i dobrze wiedziałem, że jest w strasznym niebezpieczeństwem. Ale pomimo tego, że miałem złe przeczucia, to jednak ją zostawiłem i teraz cierpi. Czuję się za nią odpowiedzialny w pewnym sensie. Odpowiedzialny i zauroczony nią. Byłoby to banalne, gdybym powiedział, że jest inna od tych dziewczyn, które znałem, więc tego nie powiem, choć taka była prawda. Nie postrzegała mnie tylko jako kogoś z kim może się przespać, tak jak zazwyczaj oceniały mnie dziewczyny. Traktowała mnie jak przyjaciela, gdy ja powoli oddawałem jej swoje serce. Każdego dnia nieświadomie zabierała mi część mnie sprawiając, że uczucie do niej rośnie. Byłbym kłamcą, gdybym powiedział, że nie boję się tego, co może stać się z moimi uczuciami w najbliższych pięciu tygodniach, ale gdy tylko widzę jej uśmiech wątpliwości odchodzą. To właśnie z nią nie boje się zakochać. Mam przeczucie, że nie jest taka jak Anastasia, czy Natasha. Jest od nich lepsza, o wiele lepsza. Powiadają, że zauroczenie jest jak bańka mydlana, szybko się powiększa, ale jeszcze szybciej zanika. Mam nadzieję, że moje zauroczenie będzie czymś trwalszym niż bańka mydlana i przerodzi się w coś więcej. Bo kurde, ja naprawdę lubię tą dziewczynę.
"Zauroczenie samo w sobie nie jest piękne, ani wiele warte.
Piękne i ważne jest dopiero to, jak bardzo się poświęcamy,
jak mozolnie stawiamy fundamenty miłości."
____________________
Co sądzicie o Gregu? Namiesza jeszcze nie raz w życiu Justina i Davonne, czy da im spokój? W ogóle dzisiaj taki słaby moment Javonne, ale w następnym może być większy, taki mrr <3 Albo w ogóle go nie będzie ;o. Zdradzę wam, że będzie kłótnia pomiędzy jakąś dwójką.
Jeśli rozdział się wam podoba to komentujcie, polecajcie i rozsyłajcie linki do bloga znajomym itd. Będę bardzo wdzięczna :)
Dziękuję wam za każde wejście, przeczytanie i skomentowanie :)
Co do bloga Wariness to został on usunięty. Kiedy skończę pisać to opowiadanie to zacznę publikować na tym blogu opowiadanie o Alannie i Justinie. Mam nadzieję, że dotrwamy do niego :')
Dziękuję wam jeszcze raz, bo dzięki wam jestem w połowie drogi na szczyt, tak mi się wydaje :)
Przepraszam za błędy
Zmieniłam nazwę na tt z @ymmaxo na @awwbiebsy_
kocham to opowiadanie, jest naprawdę wspaniałe <3 nie spodziewałam się czegoś takiego. niesamowite. i życzę Ci weny :)
OdpowiedzUsuńTo opowiadanie jest świetne, nie mg się doczekać kolejnegoo ! czekam z niecierpliwością ! jesteś niesamowita;*
OdpowiedzUsuńjaki on troskliwy *____* <3 czekam na nn :)
OdpowiedzUsuńO jejku! To pojawienie się Grega było naprawdę genialne. W ogóle go nie zrozumiałam, najpierw wyzywa Davonne i obraża ją a dokładnie za moment zaczyna ją całować. Co z nim nie tak? Justin jak zawsze uroczy, nie dojść że się o nią martwi to jeszcze naprawdę mu na niej zależy. A więc ciekawe, co teraz Davonne zrobi, aby uniknąć zabicia Justina, bo chyba tego nie chce, tak mi się wydaje.
OdpowiedzUsuńZaskakujesz mnie coraz bardziej z rozdziału na rozdział, a więc z niecierpliwością czekam na kolejny. Mam nadzieję, że wena Ci dopisze i będziesz miała dużo czasu, aby napisać dla nas.
:*
@swaginrackcity
badmeetsevil-tlumaczenie.blogspot.com
O mój Boże, biedna Devonne. Już się bałam, że nikt nie przyjdzie i Greg coś jej zrobi i dziewczyna wyląduje w szpitalu, albo coś gorszego.. same czarne scenariusze. Dobrze, że Justin przyszedł w porę i jakoś go odciągnął.
OdpowiedzUsuńSwoją drogą nie rozumiem Grega. Z jednej strony mówi, że Davy już dawno mu się podobała, z drugiej ją bije. Rozdwojenie jaźni, dwie inne osoby? Jest dupkiem, tyle o nim.
Wracając do Justina, to mam ogromną nadzieję, że Devonne wreszcie coś zrobi w dalszym kierunku ich znajomości, bo oni są aż dla siebie stworzeni. To słodkie, jak on się o nią martwi. Tak, Davy decydowanie go zmienia. W końcu często tak się zdaża, że najtrudniejsze przypadki, bywają tymi najlepszymi ;)
Czekam z niecierpliwością na nowość, a także nie mogę się już doczekać tego opowiadania z wariness, ponieważ zapowiadało się naprawdę ciekawie.
Kochana, życzę jak najwięcej weny i cieszę się, że już do nas wróciłaś ;*
Biedna Devonne... :c Justin zjawił się w samą porę. On jest taki troskliwy. *.*
OdpowiedzUsuńCzekam na NN. :>
Dobrze ze Justin zjawił sie .....
OdpowiedzUsuńKocham te opowiadanie.Tyle emocji <3
OdpowiedzUsuńDobrze że jej nie zabił
OdpowiedzUsuńJejku <3 to jest tak cholernie dobre opowiadanie <3
OdpowiedzUsuńJestem uzależniona od czytania. Jeden rozdział mogę przeczytać 15 razy zanim następny się nie pojawi. <3
OdpowiedzUsuńCudowny rozdział ♥
OdpowiedzUsuńDobrze, że Justin ją uratował
.. ale zastanawiam się czy Davonne zabije Justina i złamie obietnicę ..
Oczywiście chcę aby to się szczęśliwie skończyło, ale mam złe przeczucia :c
kocham too ! *.*
OdpowiedzUsuńKurde, ty naprawdę masz talent. Wszytskie uczucia opisujesz tak dokładnie, że czuję je czytając. Uwaga, uwaga... pani Psycholog @ymmaxo. Cytaty są świetnym pomysłem na wtrącenie. Akacja jest naprawdę świetna i wartka. Kocham cię, moja pani psycholog. ;**
OdpowiedzUsuńPisz, pisz, pisz czekam na więcej. <3
to opowiadanie jest cudowne, kocham to! rozdział jest zajebisty jak zawsze, czekam na nn <3
OdpowiedzUsuńMogę się założyć, że Dav pokłóci się z Taylorem bo z kim innym ? A co do rodziału to zajebisty, znowu się popłakałam.<333 KOCHAM TO OPOWIADANIE ♥ Czekam nn :***
OdpowiedzUsuńCudoo *.* czekam nn <3
OdpowiedzUsuńJejku to jest tak cudownie *,*
OdpowiedzUsuńDZIĘKUJĘ CI ZA OPOWIADANIE < 333
oh my God.. *.*
OdpowiedzUsuń*w oczekiwaniu na następny*
♥♥
ale masz talent. też chciałabym tak pisać <33 podziwiam cię :D
OdpowiedzUsuńSuper *________* czekam z niecierpliwoscia na next i na jakies agfihsifyioqwjhi Javonne moments :3
OdpowiedzUsuńkocham ten JBFF bo rozni sie od innych. masz pomysl i talent... zazdroszcze ci <3
sdfghjhgfghj omfg, z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział asdfgh
OdpowiedzUsuńdshfjsdhjkfhsdj cudne! najlepsze opowiadanie jakie czytam ♥
OdpowiedzUsuńaaa nie mogę się doczekać następnego <33333
OdpowiedzUsuńjeejku *__* . tak się wciągnęłam w to opowiadanie że czekam na nowy rozdział < 333
OdpowiedzUsuńKocham to opowiadanie <3 Jest inne niż dotąd czytałam dlatego czyni je wyjątkowym :) Czekam na nn :*
OdpowiedzUsuńkiedy następny rozdział ? :D chcę czytać dalej ;**
OdpowiedzUsuńświetne <333
OdpowiedzUsuńhttp://miamiloove.blogspot.com/
świetne ♥
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie: http://fanfiction-justinbieber-believe.blogspot.com/
mega mega mega .
OdpowiedzUsuńWeś nie kusz, bo jest 04:00 i mi się chce spać :D
OdpowiedzUsuń